Dance Dance Revolution POLAND!

strona główna | kontakt

DDR POLAND » Artykuły » Pantsu 2004

opis wydarzenia:

Pantsu 2004

dodane dnia 04-12-2004, dodane przez DDRPoland

Start konwentu: 04-12-2004

Data: 4-5 grudnia 2004 rok.
Lokalicacja: Warszawa

Nad tym konwentem od początku coś chyba ciążyło (klątwa majtkowa ^^)- najpierw jakiś czas przed eventem chętna ekipa (nauczona bakowymi doświadczeniami) musiała nieźle się napocić, żeby DDR nie był podłączony do PS2, ale do kompa. Potem przed samym konem zdecydowana większość deklarujących swój udział rozmyśliła się z przyczyn mniej lub bardziej od nich zależnych. Prosty wniosek- nie ma ekipy, nie ma stuffu do obiecanego nam DDR roomu. Szybko powołano sztab kryzysowy, którego krakowska połowa pojechała z pielgrzymką do domu po matę i...wydawało się, że wszystko będzie grać. Po przybyciu na kon około godziny 12.30 (PKP ssie i opóźnienia pociągów też :/) okazało się, że w istniejącym oficjalnie DDR roomie jedna mata JUŻ padła i ludzie tańcują na Joytechu i Gamersie ¦mieha. Ale żeby nie było za fajnie, w tej ostatniej wkrótce siadł dół, a my niemal razem z nim. Ale nic to, myślą hardcore'owcy, o 15.30 dostajemy kompa i robimy swój DDR room (ach, mała dygresja, w oficjalnym DDR roomie był jeszcze tylko Eye Toy, chwała orgom, ze wszystkie inne konsole były w drugiej sali).

15.30 minęła, komputer dostaliśmy i tu zaczęła się prawdziwa lekcja przetrwania. Schody zaczęły się w momencie naciśnięcia przycisku Power. Najpierw kochany monitor nie chciał odpalić. ¦miehó z Kołczem pogrzebali w bebechach (przypominając sobie wygląd kompa, to rzeczywiście pasujące określenie:P) i w końcu zadziałało. Potem okazało się, że stacja dyskietek nie działa, a moje sterowniki do mat są (jakżeby inaczej) na dyskietce. Następnie komputer dał do zrozumienia, że sterowniki pod XP nie zadziałają, a gdy już traciliśmy resztki czegoś, co kiedyś było nadzieją, Stobek i Mihoshi przypomnieli sobie o swoich przejściówkach...Uff... No dobra, komp działa, piosenki przegrane i wypróbowane (kolejny zonk, te z teledyskami straaaasznie zwalniały, więc daliśmy sobie spokój z Odorikuru), a tu wpadają orgowie i chcą "na godzinę pożyczyć glośniki do karaoke" (krwiii żądam, krwi orgowskiej!!). Ale co to za problem dla DDRowców, głośniczki od discmana + pudło rezonansowe w postaci mojego garnuszka 0,5L i mamy dźwięk:P.

Głośniki wkrótce oddano i po rozwiązaniu kolejnego (a jakże) problemu w postaci niespodziewanych trzasków nastąpiła względna stabilizacja. Poszła więc Giana, poszedł Pulse i mnóstwo innych fajnych kawałków. No i najważniejsze- kolejki do tańczenia nie było, bo w salce przebywali głównie forumowcy, a więc raptem pięć osób. Aaale oczywiście prawa Murphy'ego funkcjonowały bez zarzutu i licho przyniosło kolejnego orga, który bojaźliwie powiedział, że komp jest potrzebny do panelu za godzinę. Grrrr...ale od czego negocjacje, wymogliśmy skrócenie sesji RPG i poszliśmy z matami na konsolę. I w sumie nie było powodu do narzekań (co prawda dwie z czterech wersji gry nie działały, jak powinny działać, ale szczerze powiedziawszy już nam to zwisało:P). Tak więc przez sobotni wieczór razem ze ¦miehem, SinPi i Stobkiem okupowaliśmy DDR z PS2, Eye Toya, i (głównie już w nocy)- Donkey Konga (mała dygresja-rany, ale się zajawiłam grą na bębenku^^). Atmosfera zrobiła się już typowo imprezowa, połączona z głupawą, smarowaniem się kredą, zgrzytaniem paznokciami po tablicy (yo, SinPi :P) i używaniem krzeseł jako elemetu obrony (no przecież nie jestem aż tak straszna:>). Nawet fakt, że komp wrócił do nas zepsuty (nie spodziewałam się niczego innego, serio:P), nie obszedł nas zbytnio (to przez bębenek!!).

Jako że planowaliśmy na drugi dzień wypad na automaty, zmyliśmy się na raty w granicach 2-3 w nocy spać (nierozwiązywalna jest dla mnie wciąż tajemnica śpiwora, w który jeden dobry duszek mnie w nocy wsadził, a ja tego nie pamiętam^^), co by rano być przytomnymi. Jako że nie wszystkim się to udało i część chętnych (hi, Stobeczku:P) wyglądała rozczulająco-zmęczono-zombiowsko, na podbój zabytków (czyt. automatów) Warszawy wybrałam się już tylko z SinPi i ¦miehem. Najpierw w Mokotowie poszaleliśmy na Papa Para (heeej, chcę to w domu!) i Percusion Freaks (to TEŻ!!!!), no i zaliczyliśmy po rundce na Dance ManiaX. Potem-do Blue City na Pump it Up. I wiecie co? Na początku ciężko przestawić się na skośne strzałki, ale to jest wy-mia-ta-ją-ce!!! I freestyle'ować można ile wlezie. Wyobracałam się tam w lewo i prawo i niestety okazało się, że pociąg niedługo mi odjeżdża i trzeba nań pędzić (w podskokach^^).

Podsumowując wyjazd:
Na plus: znajomi, ubaw przy robieniu DDR Hardcore Room'u, Sakura w wersji na PS2 ^^, Eye Toy i Donkey Konga, AUTOMATY *^____^* (zbieram kasę i jadę znowu zwiedzać... eeee.. skakać/machać/walić w perkusję), dla niektórych tentaklofili-macki i koty:P
Na minus: bajzel na konie, mało ludzi z forum, problemy techniczno-orgowskie z kompem, majtki Stobka wiszące na monitorze (ajaj, baliśmy się zdjąć) i...chyba więcej grzechów nie pamiętam. Ogólnie na plus, acz BAKA to to nie była.

Pozdrowienia dla: forumowiczów obecnych na Pantsu (Mihoshi, SinPi, Stobek, ¦miehó), Kołcza, któremu znów upiekło się hopsanie (ale co się odwlecze...) i dziewczynki, którą wystraszyłam Stobkiem i ¦miehem (wiem, jestem evil:P)

Komentarze:

Przepraszamy, ale nie ma jeszcze żadnych opinii o tym artykule.

Nie masz jeszcze konta na Dance Dance Revolution POLAND?

Nie czekaj - Załóż konto już teraz! Jako zarejestrowany użytkownik możesz:

  • zamieścić swoje zdjęcia i filmy, opisać swoje doświadczenia z grania w gry muzyczne
  • wypowiadać się na forum, komentować materiały zamieszczane przez innych użytkowników,
  • i wiele, wiele innych!